Wejdź do większości małych firm sanitarnych, a znajdziesz te same dwa narzędzia prowadzące całą firmę: białą tablicę przykręconą do ściany biura i notes ze spiralą, który jeździ na fotelu pasażera. Biała tablica to harmonogram. Notes to cała reszta, gdzie są które jednostki, kto zapłacił, kto nie.

To nie zarzut. To działa. Sporo dobrych firm prowadziło się przez lata dokładnie tak, bo właściciel nosi całą operację w głowie, a papier to tylko zapas.

Kłopotem są luki. Nie praca, lecz luki między pracą. Jednostka zostaje odebrana, ale wisi na fakturze. Jednostka zostaje dostarczona i nigdy na żadną nie trafia. Odbiór jest obiecany na poniedziałek po imprezie i nikt go nie zapisuje, więc zamienia się w telefon ze skargą z wydziału parków. Żadna z tych rzeczy nie jest dramatyczna. To drobne wycieki, niewidoczne, dopóki ich nie poszukasz, albo dopóki notes nie przejdzie przez pralkę.

Zbudowaliśmy Sanilog wokół zamykania tych luk, a nie zastępowania sposobu, w jaki operatorzy już myślą.

  • Każda jednostka ma rekord. Gdzie stoi, kto za nią płaci, kiedy była ostatnio obsłużona. Nic nie zostaje obsłużone za darmo, nic nie zostaje zapomniane na tyłach placu.
  • Harmonogram buduje się sam z umów. Cykliczna obsługa pojawia się bez wpisywania jej na nowo, a przeterminowane jednostki wypływają na górę, zanim klient zadzwoni.
  • Odbiór rezerwuje się, gdy rezerwuje się dostawę. Impreza tworzy obie nogi naraz, więc poniedziałkowy odbiór nie wisi na czyjejś pamięci.

Notes może zostać w ciężarówce. Nadaje się na listy zakupów.