Zaczęło się od notesu
Sanilog zaczął się od zwolnienia i papierowego notesu. Jeden z nas to inżynier oprogramowania, którego puszczono w czasie kryzysu w branży tech. Drugi, jego teść, od lat prowadzi flotę sanitariatów przenośnych i wciąż ogarniał wszystko z notesu: trasy, klientów, kto zapłacił, a kto nie.
Usiedliśmy przy kuchennym stole i spojrzeliśmy na ten notes. Pojazdy były pełne, praca szła dobrze, ale biuro to był stos kopii przez kalkę i pamięć. Każde narzędzie, jakie znaleźliśmy, było zbudowane dla firm na pięćdziesiąt pojazdów i wycenione pod to. Żadne nie pomogłoby przy tamtym stole.

Więc zbudowaliśmy własne, powoli. Spędziliśmy nad tym rok, zanim dopuściliśmy choć jednego zewnętrznego operatora, bo wolimy zrobić dobrze, niż wypuścić szybko. Flota była naszym torem testowym. Każda trasa, każda faktura, każdy zły poniedziałek wracały do produktu.
Nie chcieliśmy wypuścić czegoś sprytnego. Chcieliśmy wypuścić coś, co wciąż ma sens o 6 rano, w kabinie, z zmarzniętymi rękami.
Ma być wygodnie i z idealnym wzrokiem, i ze zmęczonymi oczami, i komuś, kto wyrósł na aplikacjach, i komuś, kto nigdy im nie ufał. Spokojne ekrany, czytelny tekst, duże przyciski, i to, co oczywiste, zrobione łatwym.
Każde działanie da się prześledzić, każda zmiana jest odwracalna. Zawsze widzisz, co się stało, możesz to cofnąć i zapytać prawdziwego człowieka, gdy coś nie ma sensu.
Bez webinaru, bez certyfikacji, bez czwartego modułu. Staramy się wyjaśniać każdy krok prostym językiem i robić proces na tyle intuicyjnym, by uczyć się go w biegu.
Wciąż jesteśmy mali. Zaczęło się od jednego operatora i jednego programisty oraz mnóstwa uwagi do szczegółów. Ale plan nigdy nie był taki, by zostać projektem przy kuchennym stole.
Budujemy Sanilog, by stanąć obok największych nazwisk w kategorii i pokonać je w tym, co naprawdę się liczy: uczciwości, rzemiośle i prawdziwym rozumieniu pracy. Po jednym starannym wydaniu naraz.
Zespół Sanilog
Zrób poniedziałek nudnym.
Zapisz się na listę wczesnego dostępu. Przynieś jeden pojazd i notes, który chciałbyś wysłać na emeryturę.